Poznawanie czegoś nowego zazwyczaj wiąże się z uczuciem radości i niecierpliwości, ale jak to bywa medal ma dwie strony, kij dwa końce i tym samym poznawanie nowego życia z niechcianym gościem stało się strachem i niepewnością w najczystszej postaci.
Pierwsze spotkanie z onkologiem było przeżyciem dziwnym i niezapomnianym, nagle człowiek, którego poczynania mogą uratować życie, używa miliona niezrozumiałych terminów, mówi szybko, mózg nie nadąża w przetwarzaniu i przyjmowaniu informacji i po zakończeniu wizyty, mimo wielkiego skupienia, pamięta się jedynie cząsteczkę tego, co doktor próbował nam przekazać, jedna informacja wywołała cień uśmiechu - szanse na całkowite wyleczenie powyżej 95 %. Nawet nie próbowałam zastanawiać się, czy warto jeszcze tę informacje dogłębniej weryfikować, czy warto mieć wątpliwości, czy lekarz mógł kłamać - nie - uwierzyłam mu bezgranicznie!
Pan doktor zlecił chemię - 3 cykle BEP. BEP? Wielka zagadka, ale kochany Internet nauczył mnie wiele i tym razem także nie zawiódł.
Aktualnie pierwszy cykl jest za nami. Wszystko nadal było wielką zagadką, nie wiedzieliśmy co z czym ugryźć, jak się zachowywać.
Pierwszą kroplówkę z chemią zawiniętą w folię aluminiową zapamiętam na zawsze, tajemnicze kropelki powoli wpływały do ciała mojego Ukochanego...do tego zastrzyki i inne dziwne medykamenty.
Każdy kolejny dzień był gorszy, mniejszy apetyt, brak chęci do rozmowy, bóle ciała, zmęczenie, bezsenne noce. Po 5 dniach spędzonych w szpitalu wyczerpanie było tak wielkie, że potrzeba było mojemu Ukochanemu dwóch dni i dwóch nocy snu, żeby wrócił do delikatnej normalności. Stopniowo wracał apetyt, uśmiech, jakakolwiek chęć do czegokolwiek.
Pierwsza dolewka nie przyniosła nic nowego, po drugiej nic znaczącego także sie nie działo.
Teraz przyzwyczajamy się do tego, że zaczynają wypadać włosy, na całym ciele, ale na to nastawiliśmy się już wcześniej.