Aktualnie od środy zaczął się kolejny cykl, chemię zaczęli podawać od czwartku, bo leukocyty były zbyt niskie, ale po podaniu zastrzyków wróciły do normy. Czwartek i piątek były dobrymi dniami, z dobrym apetytem i dobrym humorem, ale dziś już wszystko wkracza na gorszy tor, pocieszamy się myślą, że to minie.
Przed wyjazdem do szpitala pobawiliśmy się w domowego fryzjera i z pomocą maszynki oraz pianki zgoliliśmy wszystkie włosy na głowie. Był to delikatny szok, bo zmiana wizerunku była rażąca, ale mojemu Ukochanemu we wszystkim dobrze - nawet w tej niechcianej "fryzurze".
Z utęsknieniem czekam na poniedziałek, bo wtedy zabiorę go do domku i troszkę porozpieszczam, poprzytulam, podniosę na duchu...
Nie myślałam, że można kochać bardziej niż kocham, wydawało mi się, że miłość jest względnie stałym uczuciem i nie maleje, ani nie rośnie - z tym drugim wielka pomyłka, miłość nigdy nie przestaje się rozwijać, a z każdym dniem nasza staje się coraz silniejsza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz