sobota, 4 października 2014

Słodko gorzkie chwile

W przerwach pomiędzy chemiami jest na chwilę normalnie, spokojnie i szczęślwie, brzmi to trochę absurdalnie, bo jak tu mówić o normalności, jak czuć spokój i szczęście, a no tak, że jak jesteśmy razem to wszystko na chwilę staje się nieważne, potrafimy cieszyć się tym, że jest lepiej.
Aktualnie od środy zaczął się kolejny cykl, chemię zaczęli podawać od czwartku, bo leukocyty były zbyt niskie, ale po podaniu zastrzyków wróciły do normy. Czwartek i piątek były dobrymi dniami, z dobrym apetytem i dobrym humorem, ale dziś już wszystko wkracza na gorszy tor, pocieszamy się myślą, że to minie.
Przed wyjazdem do szpitala  pobawiliśmy się w domowego fryzjera i z pomocą maszynki oraz pianki zgoliliśmy wszystkie włosy na głowie. Był to delikatny szok, bo zmiana wizerunku była rażąca, ale mojemu Ukochanemu we wszystkim dobrze - nawet w tej niechcianej "fryzurze".
Z utęsknieniem czekam na poniedziałek, bo wtedy zabiorę go do domku i troszkę porozpieszczam, poprzytulam, podniosę na duchu...
Nie myślałam, że można kochać bardziej niż kocham, wydawało mi się, że miłość jest względnie stałym uczuciem i nie maleje, ani nie rośnie - z tym drugim wielka pomyłka, miłość nigdy nie przestaje się rozwijać, a z każdym dniem nasza staje się coraz silniejsza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz