Pisać będę o sobie, ale sprawa dotyczy tak naprawdę wielu innych osób, podzielających pewnie w większej lub mniejszej części wszystkie słowa, które zostaną zapisane tutaj.
Nie pomyślałabym, że spadnie na mnie tak
wiele, że ciężar życia złamie i pochłonie
moje zasoby energii, siły, nadziei, które oceniałam na całkiem spore. Przyszło mi się zmierzyć z
niespodziewanym i najgorszym. Nigdy nie chciałam więcej niż miałam, nie
byłam złym człowiekiem, ale od dobra i niewinności też wiele mnie dzieliło,
teraz na chwilę przestałam istnieć. Ale nie o to chodzi, nie pytam już "dlaczego?", bo odpowiedzi nigdy nie znajdę.
Niespodziewanym w moim życiu jest
choroba, która dotyczy osoby mi najbliższej. Nie było w tym nic dramatycznego,
żadnego bólu, omdleń, zupełnie nic. Pierwotna diagnoza bardzo łagodna - stan
zapalny, później lawina prawdy. Wkroczyliśmy w świat, który ze wszystkich
światów jest tym najstraszniejszym, a zaczyna się za drzwiami oddziału
onkologii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz